American Dream (cz.1)

Dom dla każdego Amerykanina to właśnie American Dream. Plan był prosty – powszechny dostęp do kredytów hipotecznych. Na przestrzeni dziesięcioleci maszyna kredytowa funkcjonowała bardzo efektywnie. Przez ostatnie 70 lat liczba Amerykanów posiadających własne 4 kąty wzrosła o jedną trzecią. Załamanie nastąpiło po boomie na rynku kredytów subprime.
Początki obecnego kryzysu sięgają lat 20-tych ubiegłego wieku. Wtedy to sytuacja na rynku nieruchomości była analogiczna do sytuacji jaką mamy obecnie. Z racji wysokich cen mieszkań i domów, na które ludzi było po prostu nie stać ;podaż znacznie przewyższyła popyt. Liczba przyznawanych pożyczek hipotecznych spadało proporcjonalnie o coraz wyższych cen nieruchomości.
Żadne kroki zapobiegawcze nie zostały przedsiemwzięte a problem narastał. W tamtych czasach każda pożyczka hipoteczna zawierała warunek, mówiący o tym że w pierwszych latach spłaty kredytu spłacane były jedynie odsetki, odkładając zwrot właściwego kapitału na termin późniejszy. Okres spłaty odsetek zwany okresem karencji powodował narastanie wartości zobowiązania. Większość pożyczek była refinansowana i okładana na dalsze okresy. Bańka spekulacyjna rosła i rosła i rosła coraz większa i to nie tylko na rynku nieruchomości. Drugim katalizatorem nieuniknionego krachu finansowego był silny strumień funduszy napływających do amerykańskich spółek za pośrednictwem Wall Street.
Inwestycyjni giganci z całego świata regularnie wpompowywali ogromne sumy pieniędzy w ten rynek wpływając w ten sposób na wzrost cen notowanych tam akcji. Trwały trend wzrostowy na giełdzie spowodował wzrost optymistycznych myśli w ograniczonych rozumach inwestycyjnych rekinów. Bardzo popularne stało się kupowanie akcji na kredyt (czyt. kretyn). Koszty pożyczek były śmiesznie niewielkie w porównaniu do zysków osiąganych dzięki takim zabiegom giełdowym. W warunkach nadwyżki pieniężnej banki i biura maklerskie chętnie udzielały pożyczek inwestycyjnych.
Wciąż trwający trend wzrostowy spowodował, że coraz więcej ludzi zaczęło grać na giełdzie. W połowie 1929r. Liczba aktywnych rachunków maklerskich na Wall Street sięgnęła 9 milionów. Wysokie zyski czerpane z giełdowych konszachtów coraz bardziej znacząco wpływał na ceny we wszystkich sektorach gospodarki. Dla człowieka, któremu nie powiodło się tak jak innym giełdowym cwaniaczkom było to wyrok na życie w ubóstwie.
W krótkim czasie większość aktywów została mocno przewartościowana. Widmo krachu stawało się rzeczywistością. Należało podjąć jakieś działania żeby nie doprowadzić do anarchii. Tymczasem sprawy przyjmowały coraz to gorszy obrót. Gdy rynek się w końcu załamał kredytodawcy w obawie przed bankructwem zażądali zwrotu kredytów. Następstwem tego było opróżnienie portfeli inwestycyjnych przez inwestorów celem spłaty zobowiązania przez co pogrążali oni i tak już zdegradowane indeksy.
Następstwem bezmyślnego postępowania ludzi na górze było pęknięcie spekulacyjnych baniek i w efekcie trwający od 1929r. Kryzys finansowy. To ciekawe zjawisko przeszło do historii jako Wielka Depresja lat 30-tych. Dane statystyczne mówią same za siebie, obrazują one skalę ówczesnego załamania. W okresie od 1929 do 1933 roku amerykański produkt krajowy brutto USA zmalał o ponad 45% a poziom bezrobocia wyniósł ponad 12 mln osób (co stanowiło jedną czwartą czynnych zawodowo). Bankrutowało przedsiębiorstwo za przedsiębiorstwem co można porównać do reakcji łańcuchowej. W 1933 roku bankructwo ogłosiło ponad 4 tyś amerykańskich instytucji finansowych...
C.D.N.

Zobacz też: Odzyskiwanie bazy danych programu Płatnik